czwartek, 3 maja 2012

SHS - tani gigant


Shs... Tani gigant

Części SHS używałem na serwisie mniej więcej tyle ile funkcjonują one na Polskim rynku. Na początku, jak do wszystkiego podchodziłem bardzo sceptycznie, słabo się przekonuje do nowości akurat w materii części do AEG. Jak zawsze podkreślałem przeżyłem już tyle rewolucji w tej dziedzinie... Szkoda gadać. Tajemnicą nie jest, że te części są po prostu rewelacyjne, ale mają też swoje minusy.

Tłoki
Jedena z podstawowych, esencjonalna wręcz części przy tunningach. Zawsze z nimi były problemy. Te faktycznie dobre były niesamowicie drogie, tanie się do niczego nie nadawały, a średnia półka nie istniała praktycznie. Prócz dwóch wyjątków. CA i MB oraz JBU. Ten pierwszy, cały z tworzywa spokojnie chodziła nawet na SP140. Ale był drogi, 60 zł. Stosowałem go do max. SP130 (Bo w 99% wypadkach stosuję tylko i wyłącznie springi Guardera, zakładałem parę SHS i pod koniec zaufałem Elementowi). Natomiast MB był potęga. Konstrukcyjnie trochę zrzynka z Hard Pistona, matki wszystkich tłoków, posiadał 7 zębów stalowych. Do tej pory mam takiego w swoim AK. Ma już, ze 6 lat jakoś. Ale pojawił się problem. Ostatnia partia, koło lata chyba 2010 psuła się na potęgę. Urywały się im dupy po paru strzałach nawet na SP120. Kosztował mnie ten błąd MB trochę kasy. Więc po tym nigdy nie wróciłem znów do tych tłoków. Natomiast JBU aluminiowe całe są ciężkie, masywne. Pękające szkielety, niskie ROF'y... Po prostu nie do zaakceptowania.
Otworzyłem sklep w najgorszym momencie z możliwych. Pustka absolutna na rynku. Składaliśmy gnaty po prostu ze złomu wtedy. Brak alternatyw, części które są w PL są niesamowicie drogie i nikt ich nie chce kupować, średnia półka nie istnieje na tym etapie. Jakoś koło marca 2011 (Mogę się mylić) wchodzi na rynek SHS. Najpierw kupiłem do swojej G&P tłok, bo mój stockowy poszedł po jakiś 3-4 latach. :F 14 zębów ze stali. Do tego ładnie odchudzony. Rewelacja tłok. Chodzi do dziś choć to słaby odnośnik, nie strzelałem praktycznie w ogóle z niej od tamtej pory. Co jest miarodajny odnośnikiem za to to ilości ile zostało ich w Chimerze zamontowanych. Koło 60-70 sztuk. Praktycznie każdy gnat go dostawał. ZERO REKLAMCJI! Tłoki te były montowane od SP120 do SP170. Zero problemów. Początkowo martwiłem się, że przez jego odchudzoną naturę pęknie on wpół, nic bardziej mylnego. Do tego stosowałem wersje z trzema stalowymi zębami (spokojnie do SP130 były montowane), z siedmioma (najmniej testów, ale pod SP130-SP140 myślę, że dobry wybór) oraz z piętnastoma stalowymi (moje najmniej ulubione tłoki. Dlaczego? Nie są odchudzone jak 14, konieczność spiłowania przed ostatniego zęba chociaż w późniejszych wersjach był on trochę skrócony, ale nadal trzeba było. Muszę dodać, że z kurewsko twardej stali te zęby i nie przyjemnie to się robi).
Teraz stosuje tylko i wyłącznie tłoki SHS. Prócz Hard Pistona innych nie polecę.

Zębatki
Na Polskim rynku zębatki to były zawsze śmiech na sali. Najtańsze możliwe to były STU CA, które moim zdaniem są rewelacyjnym zestawem nawet po SP160. Kosztowały one ok. 150 zł. Przy tamtych cenach, które oscylowały 200-300-400 zł to naprawdę niewiele. Do wyboru też niewiele, praktycznie 3 firmy. CA, Systema, Prometheus. Wszystkie rewelacyjne, oferują cichą i bez awaryjną pracę. Ale cena ich dla mnie osobiście jest dowcipem. 300 zł za komplet zębatek? Nową repliczkę sobie mogę za to kupić jak się postaram.
Znów, wchodzą SHS. Jestem zajebiście sceptyczny. 75 zł za komplet zębów pod M190? Jasne, tutaj kaktus mi wyrośnie na dżadrach. No i co? No i chodzę z kaktusem między nogami. SHS oferuję różnego rodzaju przełożenia. Od 13:1 do 18:1. Potem mamy 100:200 oraz 100:300. Są też wersje hi-speed, które miałem okazje testować kilkukrotnie.
Po kolei. Podstawowy model jest bardzo dobrze skonstruowany. Ośki bardzo silne, zębatka silnikowa ma chyba ze 7-9 zapadni na AR. Ponadto zębatka tłokowa jest skręcona z dwóch części. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest to, że jakby były na Polskim rynku dostępne części zamienne, można by było sobie dowolny talerz wymienić. Minusem jest to, że mogą się rozkręcić. Ale trochę kleju do gwintów i problemu nie ma. Ta konstrukcja tyczy się wszystkich modeli. Przełożenie jest od 13:1 (najszybsze) do 18:1 (najwolniejsze). Producent podaje, że każdy model wytrzyma M190. Polskie sklepy nie są tak optymistyczne ze swoimi deklaracjami pisząc, że 13:1 są tak do ok. M120. Z powodzeniem stosowałem je na SP130 i wyżej.
100:200 i 100:300 są to zęby helikalne. Czyli skośne. Baaaaaaaaaaaaardzo mega silne. Robiłem kilka setów na nich na SP160 i wyżej, zero problemów.
Wersja Hi-speed są wybajerzone. Są wyposażone chociażby w łożysko w ramach odciągu popychacza na zębatce tłokowej co minimalizuje opór. Czy warto? Moim zdaniem dla kilku dodatkowych bajerów nie, bo różnica w cenie jest znaczna.
Są dostępne też zestawy 32:1. To są zestawy do zwężanych tłoków. Nie jestem fanem takich rozwiązań, ale w połączeniu z ich tłokiem nie było żadnych problemów.
Oczywiście nic nie jest idealne. Zębatki mają specyficzną kulturę pracy. Nie ma co ukrywać, jest wybitnie chińska. Zestawy 100:xxx dodatkowo nieprzyjemnie jęczą. Coś za coś. Nie jest to jakoś specjalnie zauważalne, ani nie przeszkadza, ale daleko im do cichej kultury pracy chociażby STU CA, które wtedy uważałem za głośne. Dodatkowo raz mi się zdarzyło piłować zadzior na talerzu zębatki środkowej, aby dało się to w ogóle wypodkładkować.
SHS był wiele czasu pod wykonawcą dla wielu innych firm, przede wszystkim ARES'a. Dlatego ich części można spotkać w ich gnatach. Też widziałem na rynku Polskim dokładnie te same części z logiem Aresa w cenie adekwatnej do naniesionego logo. To to samo. Widziałem też jakiś czas temu zębatki podajże 18:1 King Armsa. Wyglądały identycznie jak SHS. Ale ich kultura pracy to dowcip. Jęczą, kwiczą cokolwiek byś z nimi nie zrobił.

Inne części
Stosowałem też zestawy sprężyn do Gbv2/v3, zestawy podkładek, popychacze, dysze, zestawy cylindrów... Wszystko wybitnej jakości za psie pieniądze. Raz za to wtopiłem z dyszą do MP5, która jest tak krótka, że nie wiem do jakiej MP5 miałby to pasować. Teoretycznie dysza MP5 oraz M4 jest wymienna, w tym wypadku absolutna bujda.

 Podsumowując  
Reasumując, a co, można powiedzieć, że dla mnie obecnie inne części nie istnieją. Przyzwyczaiłem i nawet powiem, że się rozpuściłem jakością, wytrzymałością części oferowanych pod marką SHS. Nic tylko kupować. Chciałbym też podziękować sklepowi Azteko.pl za dostarczenie mi każdej części do testów, a te trwały jakoś rok.

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Pas LRT czyli Luzem Robię Taczki...

Recenzja ta powstawała mniej więcej rok. Jakoś w tym okresie otrzymałem od Orkana paczkę wypełnioną zawieszeniami. Wszystkie z nich były oczywiste w zastosowaniu i obsłudze. Jeden niestety nie do końca, jeszcze z jakimiś dziwnymi przelotkami, końcówkami... Generalnie „WTF?!” Wtedy myślałem, że to pas jedno punktowy z regulacją, ale od początku to wszystko takie było bez sensu. Generalnie został odrzucony na bok jako „fanaberia czyjaś” i zająłem się wtedy rewelacyjnymi dwu punktami. Trochę czasu minęło, było już po fatalnej video recenzji tych pasów i Orkan mnie uświadomił co tak naprawdę zignorowałem. Pas LRT był pasem „hybrydowym”. Ma dwa tryby działania, jak w wypadku magpulowskiego MS2 do którego będę się tutaj bardzo często odnosił. Wtedy spojrzałem, przeanalizowałem i stwierdziłem, że temu wynalazkowi trzeba poświęcić trochę więcej czasu niż kilka miesięcy. Dlatego na dobrą sprawę ten tekst powstawał rok. Wielokrotnie termin jego publikacji był przesuwany też ze względu na brak czasu.
Sama nazwa LRT, o ile dobrze pamiętam, pochodzi od nazwy drużyny ASG, która pomogła zaprojektować go dla Orkana. Nie chce skłamać ale chyba Lobo Reacon Team, ale mogę okrutnie pokłamać. Orkan w komentarzach na pewno mnie poprawi. :) Obecnie na rynku mamy go dwie wersje. V1 i V2 to podobne, ale też różne konstrukcje.

V1

Pas, wersja pierwsza czyli po prostu V1 jest zbudowany w dość niekonwencjonalny sposób. Do przodu broni przyczepia się jego montaż, który następnie można wypiąć, aby następnie wpiąć go przy tylnim montażu tworząc tym samym pas jedno punktowy. Ma to sens? Ano ma. Podobny patent jak w MS2 Magpluga. Tylko jest o 10000000% lepiej. Dlaczego? Ponieważ taśma, która przechodzi przez ramie jest wykonana z szerokiej taśmy, ona lepiej absorbuje ciężar broni. Może w „trybie” 2pkt nie jest to tak istotne, ale jak się transformujemy w rycerza od DA to już jak najbardziej. Pas jest w pełni regulowany. Ostatnio miałem go na deszczowej strzelance, gdzie miałem na sobie plejta (condor MOPC) i na nim sporo gratów, do tego gore oraz fakt, że nie jestem małym chłopcem – regulacji starczyło spokojnie, można było spokojnie się bawić. Pas posiada regulację szerokości w dwóch „płaszczyznach”. Ogólna – która reguluje ogólną szerokość pętli. Szybka – że szybko, nie? Chyba oczywiste. Pas jest wyposażony w QR oparty na fastexie, wystarczy dowolny wypiąć i pas z nas spada, dzieję się to w dowolnym trybie pracy.
Czy ten pas ma minusy? Przede wszystkim przepięcie klamry wymaga sporo wprawy. Po chwili możemy sobie przepinać trochę sprawniej, ale nadal ten system nie nazwałbym mega szybki. Przejście z 2pkt do 1pkt to jeden ruch, ale na odwrót stanowi problem. Złapanie przelotki może być problematyczne.

V2

Po moich marudzeniach na temat V1 Orkan przygotował V2. Klękajcie narody. Niby proste zmiany, ale jakże istotne. Przede wszystkim wypinany przedni uchwyt montażowy (ojezuskurwamacwszyscyświęci jaka skomplikowana nazwa) został zastąpiony prostym maszhukiem, dzięki czemu przepięcie jest proste i intuicyjne. Chwytamy go, wciskamy i zdejmujemy z montażu. Następnie przenosimy na D-ringa znajdującego się przy drugim miejscu montażowym. Jest to o tyle prostrze, że ograniczamy tym samym ilość rzeczy do spieprzenia się, dwa jest to szybsze i bardziej intuicyjne. Dodatkowo, zostaliśmy wyposarzeni w szarp szekle. W sensie, że wiecie... Taka szekla co się ją szarpie, w sensie, że szarp szekla... No... Taka szarpana szekla! O! I ona stanowi mega zajebiaszczy QR, szybki, intuicyjny. Taki sam jest zastosowany w MS2 Magsrula. Ale według mnie to jedynie dobrze przemyślana rzecz. Więc naturalnym było zastosowanie jej tutaj. Słyszałem marudzenie, że komuś zdarzyło się przez przypadek wypiąć szarp szekle, ale mnie się nie zdarzyło. Nie dość, że trzeba trochę siły do tego użyć do tego paracord od niej nie specjalnie się pałęta.
Ogólniki

Co łączy te dwa pasy? Przede wszystkim, wcześniej wspomniana „szybka” regulacja. Ciągnąc za taśmę ściągamy go, a ciągnąć za paracorda rozluźniamy. Proste jak cep. Teraz tak. V1 ma na liczniku jakieś... 100 km. V2 trochę więcej. Przechodzone na wypadach różnych i przede wszystkim na integracjach Chimery. Gdzie czasem pokonywaliśmy spore odległości. Najwiekszą zaletą tych pasów była wygoda. Jeśli to były już strzelanki i powiedzmy, że patrolowaliśmy to mam go w 2pkt. Jest kontakt, odskok, przechodzę do 1pkt. I mam swobodę poruszania gnatem jak mi się chce. Bez problemu zmieniam ramiona, zmieniam magazynki. Chce iść dalej? Zmieniam do 2pkt i idę. Pomocne to też jest przy wykonywaniu dowolnych czynności, które potrzebują wykorzystania dwóch rąk.

Podsumowanie

Powiem Wam, że ten pas jest najlepszą opcją dostępna na rynku PL. Pieprzyć te 3pkt zawieszania, chociażby z... tej firmy co dała tym co mają fajną kamerę i robią fajne filmy, jakieś tam SDCFDTV czy coś... :F Pieprzyć to wszystko. This is the shit. Podstawowa wersja, czyli V1, kosztuje 60 zł. Czyli tyle ile nawet chińskie 3pkt. Nie zastanawiałbym się dwa razy, tylko kupował. V2 jest trochę droższy. Bo koło 100 zł, ale tam więcej metalu i lansiarskich szrpiących się szekli. Za jakość się płaci. Jeśli ktoś szuka zawieszenia i zastanawiał się kiedykolwiek nad MS2 to niech spojrzy na LRT Orkana.

Tutaj chciałbym podziękować Hurbertowi za dostarczenie tego wszystkiego. Jesteś wielki! Szyjesz rewelacyjnie, jesteś specjalistą w tym co robisz.

PS. Ten kto nie kupi tego pasa jest pedałem. Hop, hop, hop...


sobota, 31 marca 2012

Tak, tak, żyję... Cena Odwagi oraz www.1939.com.pl

Poczułem się w obowiązku napisać coś. Bo wydaje mi się, że ponad 3 miesięczna przerwa to zbyt długo, a też nie chciałbym, abyście pomyśleli, że blog jest martwy.

Może na początek "Co mam w planach". Recki w tym roku do zrobienia:

- pas LRT i LRTv2 Orkana (prawie już rok w testach)
- Mosfety Kicpy (się testują)
- Ten combat shirt w DDPM'ie za 50 zł z allegro (ponad rok w testach)

I mam nadzieję, że wiele innych. Brak aktualizacji spowodowany jest u mnie absolutnym brakiem czasu. Pracuję po 10-12 godzin na dobę, a weekendy chce mieć wolne. Ot takie proste życiowe sprawy.

Ale, żeby nie było pusto i nie na temat coś opowiem jeszcze.

Nie trzeba specjalnie ukrywać, że od pierwszego trailera Act of Valor zawrżało w tha internath. Film wojenny. O sealsach? Z sealsami? Prawdziwa amunicja? OMFG fucking del... eee... seals! Po pojawieniu się tego filmu w końcu w rozsądnej cenie w sieci sklepów T. postanowiłem go kupić a wraz z kolegami obejrzeć. Powiem Wam tak. Jeśli nie widzieliście jeszcze go to ZAPIERDALAĆ i oglądać. Tak dobrego filmu nie widziałem bardzo dawno. Marudzą w sieci hejterzy, że aktorstwo słabe, że coś tam, że srośtam. Ale heter gonna hete! Film jest po prostu rewelacyjnie zrealizowany, praca kamery, ujęcia są boskie. Taktyka, sposób działania, to wszystko prezentuje się na poziomie, które inne produkcje nie są wstanie naśladować. Na pewno nie można go porównywać tego francuskiego ścierwa co leciało teraz w kinach. Za to na to nie niezapierdalać do kin, trzymać się z daleko, gówno jakich mało. Ale Act of Valor jest filmem na pewno, w moim odczuciu, wyjątkowym. Jako pierwszy podejmuje temat poświęcenia kobiet i mężczyzn wspaniałych, amerykańskich sił ogólnie wyjątkowo specjalnych. Pokazuje ich najpierw w rodzinnym otoczeniu, jako kochających ojców, aby zaraz wrzucić w brutalny świat przemocy i śmierci. Polecam szczerze...

Książka za to www.1939.com.pl już od dłuższego czasu jest na rynku. Jest smaczna. Kupować. To na tyle... ;)

środa, 18 stycznia 2012

Samotna Gwiazdunia

Aktualnie wszyscy się podniecają tym Berylem, jesteśmy dzień po jego premierze. Pozwolicie, że moje przemyślenia postaram się opisać w innej notce. 

Zostałem zaproszony do obejrzenie najnowszego dziecka sklepu Blacksword, replik marki LoneStar. Jako jedyny sklep w PL wyciągnął do mnie rękę i zaprosił, abym zrobił cokolwiek dla nich, wiedząc, że cenie sobie obiektywizm. Swego czasu wysłałem do wszystkich sklepów ASG znanych mi zapytanie o współpracę, nikt mi nawet nie raczył odpisać „spierdalaj”. J Jedynie firma Blacksword była zainteresowana. Owocem tego zainteresowania jest poniższa… Recenzja? Za dużo powiedziane. Raczej first look.

Od początku. LoneStar jest nowością na polskim rynku, jak też i chyba światowym. Reklamują się jako mega zajebiście wyglądające AEG. Nie mam ich zdjęć zewnętrznych. Dlaczego? Bo wyglądają jak na zdjęciach na stronie dystrybutora. Są rewelacyjne. Kolor, waga. Replika zalicza się do kolejnych emek, które z pudełka nie trzeszczą i nic w nich się nie telepie. Mega. Pierwsze wrażenie jak najbardziej pozytywne. Jestem zachwycony. Dzięki uprzejmości właściciela, Sebastiana, miałem możliwość ich rozkręcenia na miejscu pod warunkiem, że złoże. :P Zabrałem się za to ochoczo. Replika z pudełka daje dokładnie 320 fps. Mało? Teraz niby tak, ale wydaje mi się, że to nie jest replika dla totalnego świeżarka, raczej konesera ersoftu.

Gejboks.
  
Pierwsze, bardzo przyjemne zaskoczenie. Gearbox jest niemal idealnie wypodkładkowany. Rewelacja, wprost z pudełka i taka przyjemność. Żadko spotykane, jedynie w KWA to widziałem, ale to raczej zasługa wykonania. Tutaj widać, że ktoś faktycznie poświęcił w fabryce czas, aby wykonać to zadanie. Duużżżyyy plus. Emka rozbiera się klasycznie, żadnych niespodzianek. Małe problemy stwarza BC. Ale na razie o samym GB. Po otwarciu co widzimy? Estetycznie wykonany GB, odpowiednio przesmarowany, nie za dużo, nie za mało. IMO części zezwalają na wsadzenie sprężyny SP120/SP130. Przy tej drugiej wymieniłbym tłok. Kable oczywiście do wymiany, nie znam gnata gdzie są super kable. Co się rzuca w oczy? Zębatki. Bardzo przypominają te wykonywane przez XYZ, ale nie znalazłem na nich bić. Pomimo ich pozorycznego chińskiego wyglądu pracuję w iście markowy sposób, cicho i słodko. Tłok z głowicą standard. Głowica płaska, kierunkowa. Tłok z jednym zębem. Dopiero testy określą jego dokładną wytrzymałość. Nie ma co wieszać psów. Tłoki CA żółte łykały SP140/SP150 bez problemu, a też były z tworzywa. Największym rozczarowaniem jest prowadnica sprężyny. Z tworzywa, nie wzbudza zaufania. Ale nie można mieć wszystkiego! Cylinder i jego głowica nie odbiegają od normy. Dysza standardowej długości, więc nie będzie problemów z montowaniem żadnych BU, ani innych wynalazków. Silnik jest standardowy, magnesy nie za mocne, to nie silnik cymy, ale SP130 łyknie bez zająknięcia.  

Komora HU

Trzeba jej poświęcić osobny akapit. Jest to dokładna kopia komory KA. Moim nawet zdaniem to ta sama, trzaskana pewnie w tej samej fabryce, a potem montowana w LS. Materiał, kolor materiału, wykończenie na to wskazuje. Jak jest naprawdę? A cholera go tam wie. Ważne, że to idealna kopia pod każdym względem. REWELACJA. Mam tę komorę i to bajka. J Test szczelności układu całego czyli dysza, gumka, lufa wypadł bardzo obiecująco. Z pudełka bardzo fajna szczelność. Jest potencjał na dobre fps.
Funfactor

Replika ma bardzo wysoki fun factor. Działający BC, wykonanie oraz feel całości sprawiają, że to fajna zabawka! Body jest doskonale wykonane. Nie mogłem się doszukać żadnych, a to żadnych nadlewek, niedoróbek, fabrycznych rys. Dla mnie bomba. Dopiero testy i dłuższego użytkowanie tych replik pokaże czego są wartę. Ale ja widzę potencjał. Nie to co w Srelylu Aresa.  












niedziela, 8 stycznia 2012

Bombelki, bombelki, moje bombelki!

Krótka piłka. Potrzebowałem ładownic do AK. Niestety, żadna z firm na polskim rynku nie oferowała takich jakbym chciał. Czyli zrywana klapa, ściągacz na shockcordzie w cenie, którą byłbym wstanie zaakceptować. Postanowiłem napisać do Bombla. Kiedyś miałem jego oporządzenie, które mocno reklamowałem. Patrząc z perspektywy czasu jakość jego wtedy pozostawiała wieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeele do życzenia. Ale wtedy dla mnie to były cuda, lasery i małe dziwki. Potem sprzedałem szpej i długo nie korzystałem z jego usług. Tym razem postanowiłem dać mu szansę. Dlaczego nie? Kontakt w piątek, omówienie problemu, wpłata pieniędzy. Bodajże po tygodniu, w dokładnie ustalonym terminie ładownice miałem w ręku. GIGANTYCZNY plus dla niego. W dzisiejszych czasach ludzi słownych jak ze świeczką szukać. Niespecjalnie mi się śpieszyło, ale powiedział on, że będą po tygodniu i faktycznie tak się stało. 
            Otwieram paczkę i pierwsze wrażenie. Szczęka na podłodze. OMFG delta!1!!!1!1!111!!!!!1 Skok jakościowy jaki dokonał Bombel na przestrzeni lat jest po prostu monstrualny. Kiedy mówiłem, że trzeba mu dać kilka lat i będzie szył niesamowicie. Proroctwo spełnione. Ładownice wykonane, według mojej prośby, z cordury 1000D. Nazwy koloru nie pamiętam. Jakiś buble greek czy coś takiego. Dumb greek. Czy inne pioruństwo.
            Generalnie z ładownicałem wybrałem się na kilka wypadów. Specjalnie nie ma co się rozwodzić. Są dobre, dobrze uszyte, sprawdzają się bardzo dobrze. Nie miałem z nimi żadnych problemów do tej pory. Plusem kolejnym jest fakt, że wielkość drenaży w ładownicach jest pow. 6mm więc kuleczki swobodnie wypadają z ładownic.







czwartek, 3 listopada 2011

KWA! KWA! KWAczek kaczka…

            Do tej recenzji pochodziłem kilkukrotnie, wielokrotnie kasując tekst. Za każdym razem nie pasowało mi to co napisałem. Do samej recenzji, podchodziłem jak pies do jeża. Przyznam się, że niechętnie. Nie lubię opisywać zbytnio replik, bo ciągle w nich gmyram i ciągle o nich mówię, ale uważam, że ta recenzja to było coś co musiałem zrobić. Wielokrotnie widzę peany na temat jakiejś to nowej repliki, która ma zrewolucjonizować ersoft. Czy to ze względu na konstrukcje, czy zastosowane materiały. Generalnie są promowane na hity totalne, absolutne must-have i w ogóle fajerwerki. W 99% wypadków okazują się przereklamowaną kupą. Tak było z P&J, pierwszymi M249 A&K, jakimiś dziwnymi mosfetami i innymi bzdetami. W śród tego szumu informacji takie cuda jak CA z nowych serii, czy G&P z nowych serii przechodzą obok i nikt ich nie zauważa zbytnio. Średnio co pół roku rynek oferuje nam taką rewolucję. I średnio co pół roku okazuję się kupą… 
            KWA moim zdaniem odbiło się bez większego echa. Była tam jakaś promocja, ale nie tak agresywna i intensywna jak w innych przypadkach. Może po prostu przegapiłem? Nie mam pojęcia. W moim odczuciu tak to się odbyło. KWA do tej pory, w moim odczuciu, nie było jakoś wybitnie mega solidnym producentem. Właściwie ich serii G36 na oczy nie widziałem, obaczyłem czasem jakiegoś gaziaka. I tyle. Aż do ich serii M4, która po prostu mnie zafascynowała i oczarowała. To była miłość od pierwszego wrażenia.
            Ale od początku. Na serwis miała trafić absolutnie nowa, nie gmyrana nigdy KWA na tunning. Od razu pomyślałem, aby wrzucić ją do recenzji. Bo dlaczego nie? Najważniejsze. Jest dziewicza, więc żaden jełop mi jej nie popsuje. ;)

Opakowanie
            Jest. Karton plus styropian. ŁAŁ. Nie wiem co się można tutaj rozpisywać. :F



Wykonanie
            KWA jest najlepiej M4A1 jaką na oczy widziałem i powtarza się to w każdym egzemplarzu jaki robiłem. Jest to jedyna replika, która po wyjęciu z pudełka nie ma luzów na korpusie, RIS’ie oraz innych elementach. Jedynie kolba trochę lata. Ale to wszędzie i zawsze. Nie będę się rozpisywał nad jej wykonaniem, bo w sieci jest mnóstwo ich zdjęć na różnych forach. Każdy zainteresowany może sobie spokojnie je przejrzeć. Od siebie dodam, że w moich rękach miałem M4 każdej firmy dostępnej na polskim rynku. KWA tylko zrobiło na mnie takie wrażenie. Zbita i twarda skała…

Wnętrze
To mnie najbardziej interesuję na dobrą sprawę i to jest moim zdaniem najciekawsze. Zacznijmy od szkieletu. Jest on trochę inaczej skonstruowany niż standardowy V2. Dlaczego? Pierwszą, mniej istotną zmianą, że przy swojej dupce jest zwężony. Po to, aby uszy od łamanego uppera mogły wejść w to miejsce i by można było emeczkę złożyć tak jak jej ostry odpowiednik. Mechanicznie i technicznie nie ma to żadnego znaczenia. Co jest istotne to przód gearbox’a. Jest on dodatkowo wzmocniony i to powiem solidnie. Moim zdaniem trzeba się nastarać, aby to zniszczyć. Ergo można spokojnie używać płaskich, aluminiowych głowic moim zdaniem do M140. Potem nie ma po prostu sensu. Tak samo na górnej listwie znajduje się większa liczba śrub, bo pięć. Standardowo jest to cztery. Dodatkowo śruby to torx oraz dwie krzyżakowe. Dzięki zastosowaniu tej skomplikowanej śruby jaką jest torx gwint na niej baaaaaaaardzo trudno zniszczyć, a jeszcze dodatkowo działa to odstraszająco na mityczny klan serwisantów z jednym śrubokrętem. Trochę denerwuje fakt zastosowania dwóch rodzajów, ale dla przeciętnego użytkownika nie ma to absolutnie znaczenia. W szkielecie osadzone są 9mm łożyska. To istne potwory są. Wyglądają na pancerne.


Okablowanie  
Okablowanie od GB do łączenia w stock tubie jest dziadowskie, cienkie i twarde. Do wywalenia i wstawienia nowych kabli. W chinolach bardzo często takie spotykamy. Trochę smuci ten fakt, że w replice za 1200 zł są takie syfy, bo przecież G&P oraz CA, które są tańsze, mają lepsze okablowanie. Jednak wiele innych zalet KWA rekompensuje ten fakt.

Tłok
Najsłabsza strona konstrukcji. Nie miałem okazji nigdy testować stockowego, ale na oko nie budzi on mojego zaufania. Jeden wzmocniony ząbek to w dzisiejszych czasach za mało. Do tego jakość i faktura materiału, z którego jest wykonany moim zdaniem nie należy do najlepszych. Myślę, że na M120 byśmy dali radę spokojnie. Ale wyższe tunningi wymagają jego absolutnej wymiany. Stockowej sprężynie też spokojnie podoła bardzo długo.


Głowica tłoka
Największy mankament. To, że jest ciężka i płaska to nieważne. Jest pozbawiona kanalików na powietrze przez to trudniej uzyskać maksymalne sprężenie powietrze. Można wymienić, albo po prostu nawiercić te otwory odpowiednimi narzędziami. Aluminium, z którego jest wykonana łatwo się nawierca, więc nie będzie z tym problemów.


Prowadnica
Metalowa, łożyskowana. Solidna. Uwaga jednak. Tak samo jak wewnątrz tłoka tak jak tutaj znajduje się łożysko. Logiczne prawda? Ano tak. Tylko zamiast normalnego łożyska stosowanego gdzie indziej czyli podkładka – kulki – podkładka mamy tutaj… trzy podkładki. Słuszny patent? Co prawda środkowa jest odpowiednio wyprofilowana, a dwie w zupełności by wystarczyły dodatkowe ściśnięcie sprężyny daję więcej FPS… Cóż. Działa? Działa. Ładnie to łożysko się kręci. Więc dla mnie git.

Sprężyna
Kawał drutu. Co ciekawe ten kawał drutu dawał stabilne 405 fps. Jednak raz na 10 strzałów replika dawała 370 fps, ale to nie wina sprężyny, a gumki. Drut nie jest wyprofilowany na końcach, ale to normalne w stockowych sprężynach. Jak widać SHS sobie poradził lepiej i mamy ładne szlify na końcu sprężyny.
Zdjęcie 1 - Stockowa sprężyna
Zdjęcie 2 - Porównanie M130 SHS i stockowe sprężyny
Zdjęcie 3 - Końcówka stockowej sprężyny - nie wygładzona
Zdjęcie 4 - Końcówka M130 SHS - ładnie wyrównana 

Zębatki
Ostatnio czytałem, że niektóre sklepy zalecają ich wymianę przy tunningach pod M130 i wzwyż. Nie zgadzam się z niektórymi sklepami. Zębatki są wykonane zupełnie inaczej niż inne z którymi się spotkałem. Proszę zwrócić uwagę na to jak jest wykonana zębatka środkowa. Normalnie z maszyny CNC jest wypluwana cała zębatka środkowa, jest ona nawiercana i nabijane odpowiednie trzpienie. Moim zdaniem i na moje oko trzpienie są integralną częścią każdej zębatki. Dwa. Z maszyny wyjeżdża środkowa część zębatki, a na nią jest nabijany zewnętrzny talerz. Dzięki temu są one bardzo solidne. Wszystkie inne zębatki są wykonane podobnie, gdzie ograniczono maksymalnie ilość trzpieni w nich wbijanych. W bardzo dobrym kierunku to idzie. Podoba mi się bardzo. Poza tym precyzja ich wykonania stoi na mega zajebiście wysokim poziomie. Zęby G&P mogą się schować. Ponad to, zębatki są tak idealnie wykonane, że ich podkładkowanie ogranicza się do dołożenia po jednej podkładce na każdą z zębatek. Albo czasem żadnej. Nigdy czegoś takiego nie widziałem.


Zestaw cylindra
Dochodzimy w sumie do najważniejszego „elementu”. Czyli cylindra, głowicy cylindra oraz dyszy. Na początek do dyszy. Jest bardzo przemyślnie skonstruowana. Jest ona przede wszystkim „kierunkowa”. Czyli jest ustabilizowana w taki sposób, że za każdym razem będzie ona wchodziła w komorę w ten sam sposób. Stąd bardzo niskie skoki FPS. Na swoim grzbiecie ma listwę, która pasuje do wycięcia w komorze. Dlatego bez zmiany dyszy komory nie ma co ruszać. Ale po co zmieniać coś co działa bardzo dobrze? Dysza ma długość 21,7. Więc standardowa długość każdej dyszy. Zestawy BU na moje oko będą pasować w przeciwieństwie do tego co piszą na forach. Znów, po co wymieniać coś co działa? Spasowanie między dyszą a głowicą cylindra jest idealne. Absolutnie idealne. Szczelność całego układu jest lepsza od czegokolwiek widziałem do tej pory na rynku. Ruszanie tego w jakikolwiek sposób, wymiany na jakieś inne zestawy są po prostu czystą głupotą. Wątpię, aby na innych zestawach można byłoby osiągnąć tak idealne spasowanie i taką szczelność.


Lufa
Co prawda nie udało mi się cyknąć tego odpowiedniej fotki, ale lufa ma najlepszą koronę jaką kiedykolwiek widziałem w lufie do AEG. Co to jest korona lufy? Jest to stożkowate wycięcie wewnątrz lufy. Ma ono za zadanie równomiernie rozprowadzić powietrze za kulką w momencie gdy ona opuszcza lufę. W wielu wypadkach o tym się nie mówi przy lufach, wręcz pomija ten parametr idąc w średnicę. Dobrze skoronowana lufa 6.04 będzie celniejsza niż źle 6.02. Ale o tym się nie mówi, nie wiem czemu. Tutaj widzę potężny potencjał. 

Gumka HU
 Nic nadzwyczajnego. Moim zdaniem do wymiany, ale to w każdym AEG. 


Podsumowanie

Replika przyszła na tunning. Zostały w niej zainstalowane:
  • Tłok SHS z 14 zębami stalowymi
  • M130 SHS
  • Gumka G&G zielona
Otrzymaliśmy na tym zestawie… 510 fps… Wynik potworny. Wszystkie pozytywy, które powyżej napisałem łączą się i dają tak rewelacyjny wynik. Istny tunningowy potwór. Czy warto? Powiem szczerze. Jakość wykonania, wygląd, jakość spasowania części zewnętrznych oraz wewnętrznych skłania mnie ku stwierdzeniu, że jakbym kupował teraz M4 to zamiast G&P kupiłbym trochę droższe KWA. Cóż, może nie posiada oryginalnych oznaczeń… Ale przy takiej jakość nie gra to żadnej roli…